log in

Wywiady

Byłem Koroniarzem: Przemysław Trytko

Przemysław Trytko w barwach Korony Kielce Przemysław Trytko w barwach Korony Kielce
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Koroniarze: Kierunek, który wybrałeś po opuszczeniu boisk Ekstraklasy, spokojnie możemy nazwać egzotycznym. Nie ukrywałeś, że głównym argumentem były względy finansowe. Trochę czasu już jednak od Twojego wyjazdu minęło, dostrzegasz teraz inne plusy tej zmiany?

Przemysław Trytko: To sie jakoś jedno z drugim nie wyklucza. Oczywiście, że są też inne plusy - poznałem ligę, odmienną kulturę. I wcale się nie dziwię naszym porażkom w pucharach z zespołami z tego regionu świata. Ciężko trenują, ich liga ma podobny poziom do naszej, więc te ich zwycięstwa nie biorą sie znikąd. Nie wiem, czy przeceniamy naszą siłę, czy nie doceniamy ich, ale różnica, która powstaje w naszych teoretycznych przemyśleniach, nie ma przełożenia na rzeczywistość. Wyjazd jak wyjazd - ma swoje plusy, ma też swoje minusy, samo życie.

Koroniarze: Co w Kazachstanie zaskoczyło Cię najbardziej?

Przemysław Trytko: Wielkość kraju. To jest na pewno coś, z czego nie zdawałem sobie sprawy, ten kraj jest ogromny. I zróżnicowanie pogody - można tu spotkać temp. +40, a w zimę spada w tym samym regionie na - 30. W Polsce nie mamy aż takich dysproporcji.

Koroniarze: Wracając pamięcią do Kielc, jak w naszym mieście lubiłeś spędzać czas wolny?

Przemysław Trytko: W Kielcach bardzo dużo czasu poza boiskiem spędzałem w domu. Czasami wychodziło się do kina lub na ulicę Sienkiewicza, szczerze mówiąc, chętnie znowu bym sie po niej przeszedł. Może jak przyjadę w odwiedziny kiedyś, to będzie czas na kawę.

Koroniarze: Przemek Trytko i media klubowe - od filmiku nagranego przez Arka-TV, zatytułowanego "Nieudany wywiad z Przemysławem Trytko", po posadę reportera Korona TV na obozie na Cyprze. Jak to wytłumaczysz? :)

Przemysław Trytko: (śmiech) No nie wiem, co ja mam tutaj tłumaczyć! :) Do tych wywiadów czy reportaży to ja byłem proszony, a nie na odwrót, także co mam tutaj wyjaśniać? :-) Wywiad wyszedł bardzo krótki, a reportaż całe szczęście odbył sie bez ataku śmiechu!

Koroniarze: Słyszeliśmy już od kilku osób, że jesteś jednym z najinteligentniejszych piłkarzy, jakich poznali. Ogólnie prywatnie uchodzisz za osobę lubianą. Jakie cechy, Twoim zdaniem, sprawiają, ze Przemek Trytko zjednuje sobie ludzi?

Przemysław Trytko: Rożnych ludzi znam i różne relacje też z tymi ludźmi mam. Mam kolegów, mam też wrogów, ważne, żeby żyć w zgodzie z sobą, a czemu mnie ktoś lubi lub nie lubi, to pewnie zależy i ode mnie, i od drugiej strony. Prosta sprawa i zarazem skomplikowana, jak to w życiu!

Koroniarze: Najprzyjemniejsze wspomnienie związane z Koroną?

Przemysław Trytko: Nie da się wybrać jednego. Było kilka - bramki z Jagiellonią, bramka dla mamy w Warszawie. Ogólnie patrząc - sam powrót.  Raz, że po kontuzji udało mi się wrócić, potem wywalczyć miejsce i przedłużać kontrakty. Zagrałem kilkadziesiąt meczy, z kilkoma zawodnikami wygrałem rywalizację i strzeliłem kilka goli, a po Jenie, gdzie obawiałem się, jak to w ogóle będzie, cieszyłem sie z tego okresu. Żałuje tych kontuzji w pierwszym sezonie i braku dłuższej umowy, stabilizacji.

Koroniarze: Ty i Korona - etap zamknięty czy nie wykluczasz powrotu w przyszłości?

Przemysław Trytko: Wykluczać powrotu, to na pewno nie wykluczam. Była taka sytuacja, jaka była, dostałem ofertę i klub pozwolił mi z niej skorzystać. Co będzie dalej w życiu, sprawa jest otwarta.

Koroniarze: Zabawa w typera. Dokończ zdanie: Korona Kielce zakończy obecny sezon na miejscu...

Przemysław Trytko: Grałem z 9-tka i życzę 9 pozycji.

Koroniarze: Frekwencja w ostatnim czasie nie jest najwyższa. Kilka słów zachęcających do oglądania meczów Korony na stadionie?

Przemysław Trytko: Wiem, że jest konflikt na linii kibice-klub, nie wnikam w niego. Powiem tyle, że dla mnie, mając w tv możliwość oglądania każdego klubu na świecie z każdej ligi, pójść raz na dwa tygodnie na klub ze swojego miasta czy województwa to wystarczająca zachęta. Według mnie nie ma znaczenia, na którym poziomie czy jak w danym momencie gra klub, jeśli ktoś  uważa się za kibica np. Korony, to na mecze Korony sam powinien mieć motywacje chodzić. Bez znaczenia czy Trytko zaprosi, czy nie. Będąc na stadionie czujesz piłkę z bliska, stadion, atmosferę. Jeśli czas i fundusze rodzinne pozwalają, to jak odmówić sobie w życiu piłki nożnej?

Koroniarze: Dziękujemy za okazane zaufanie i poświęcony czas.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Zawodnicy

Log in or create an account